Urodzony w 1859 r. okulista nie wymyśliłby sztucznego języka, którym łatwo miała się porozumiewać ludzkość, gdyby nie wielokulturowy Białystok drugiej połowy XIX w., gdzie Zamenhof w młodości mieszkał.

To był tygiel narodów – obok siebie mieszkali Polacy, Żydzi, Niemcy, Rosjanie, Białorusini. – Ta wieża Babel musiała być dla niego niezłym wstrząsem – mówi historyk Andrzej Lechowski, dyrektor Muzeum Podlaskiego.

Ludwik Zamenhof - okulista jak artysta

Lechowski nazywa Zamenhofa niepoprawnym idealistą. Porównuje go do artysty, który chłonie bodźce i przeżywa je na swój sposób. Bodźcami były rozmowy w jidysz, polskim, rosyjskim, niemieckim, które słyszał na białostockim rynku. Efektem przemyśleń – „język międzynarodowy”, do którego podręcznik Zamenhof podpisał pseudonimem dr Esperanto.

Przemysław Wierzbowski, prezes Białostockiego Towarzystwa Esperantystów, ocenia, że dziś na świecie jest kilkadziesiąt tysięcy aktywnych esperantystów. Osób, które znają podstawy – kilka milionów.

Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.