Już dziś trudno wyobrazić sobie bez niej życie. A i nasza przyszłość bez - mocno udoskonalonej - baterii litowo-jonowej może być zagrożona.

Nosimy ją w smartfonach. Część z nas - także w laptopach. Akumulatory litowo-jonowe są też stosowane w lotnictwie i w tych niewielu samochodach na prąd, które już jeżdżą po naszych, nawet polskich, drogach.

Często wyrzucamy ją także, niestety, do śmieci. A bez niej nie dokona się kolejna rewolucja energetyczna, której tak dziś potrzebujemy.
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej