Politycy od dawna wiedzą, że można tak dobierać granice okręgów wyborczych, żeby przy wyrównanym rozkładzie głosów przechylić szalę zwycięstwa na rzecz jednej z partii. Taką manipulację określa się mianem gerrymanderingu od nazwiska Elbridge’a Gerry’ego, gubernatora stanu Massachusetts, który po raz pierwszy zastosował to w praktyce.

Na początku września tygodnik „Nature” opisał inny rodzaj manipulacji, którą naukowcy nazwali „informacyjnym gerrymanderingiem”. Polega ona na sprytnym doborze i selekcji informacji, która w sieciach społecznościowych dociera do osób uczestniczących w procesie demokratycznym.

Pozostało 89% tekstu
Wyczerpałeś już limit bezpłatnych artykułów w tym miesiącu

Bądź na bieżąco - kup cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych
i wszystkich magazynów Wyborczej