Puszcza jest sucha jak pieprz. Każdy krok, zwierzęcia, czy człowieka, słychać z daleka. Pod nogami szeleszczą liście i trzaskają gałązki i nic na to nie poradzisz, choćbyś był nawet skrytym i ostrożnym Apaczem.

Dlatego podchodzenie jeleni jest zupełnie bez sensu. Człowiek tak szeleści i hałasuje, że nawet najbardziej oszalały z miłości samiec tego nie wytrzyma i zwieje. Dlatego teraz nie łażę za nimi. Po prostu poszedłem tam, gdzie się ich spodziewałem, po czym usiadłem wygodnie przy suchym złamanym świerku.

Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej