Jeszcze w maju specjaliści od eboli pisali, że obecna epidemia w Demokratycznej Republice Konga jest nie do powstrzymania. W ciągu ostatniego roku na gorączkę krwotoczną zachorowało ponad 2,8 tys. ludzi, z czego aż 1,8 tys. zmarło.

Wśród ofiar są głównie kobiety i dzieci. Śmiertelność jest też wyższa niż podczas poprzednich epidemii i wynosi aż 70 proc.

To druga z największych epidemii wirusa Ebola w historii - ostrzegała Światowa Organizacja Zdrowia (WHO).


Do walki z chorobą nie udaje się nakłonić lokalnej społeczności, personel medyczny coraz częściej pada ofiarą zbrojnych ataków.

Pozostało 82% tekstu
Wyczerpałeś już limit bezpłatnych artykułów w tym miesiącu

Bądź na bieżąco - kup cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych
i wszystkich magazynów Wyborczej