Wspomagał ich komputer nawigacyjny o parametrach miliony razy słabszych od przeciętnej dzisiejszej komórki. W przeliczeniu na dzisiejsze jednostki miał 4 kilobajty RAM i 16-bitowy procesor o zegarze 2 MHz.

Teoretycznie komputer można było podłączyć tak, żeby bezpośrednio sterował lądownikiem. Astronauci Apollo 11 przecież i tak mieli tylko realizować jego polecenia.

W tym kierunku poszedł radziecki program kosmiczny. Tam kosmonauci są pasażerami pojazdów, które równie dobrze latają bez załogi.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej