Miałem gęsią skórkę na karku, kiedy o tym czytałem. "Od ponad miesiąca w Puszczy Białowieskiej, po obu stronach polsko-białoruskiej granicy, regularnie pojawiają się ślady niedźwiedzia. Nocą z 14 na 15 czerwca fotopułapka Instytutu Badania Ssaków PAN sfilmowała niedźwiedzia - samca".

Teraz trzeba mu tylko dziewczyny! - pomyślałem sobie. I niedźwiedzie brunatne (Ursus arctos) po 140 latach (ostatniego z białowieskiej populacji zabito w 1879 r.) będą mogły ponownie zasiedlić ostatni kawałek nizinnego lasu naturalnego w Europie.

Bo w Polsce niedźwiedzie zachowały się tylko w Karpatach - głównie w Tatrach i Bieszczadach. Mieszka ich tam blisko setka. Są częścią karpackiej populacji, która oprócz Polski zasiedla także Ukrainę i Słowację.

Niestety, jak tłumaczy w "Wyborczej" dr Nuria Selva, ekolożka z Instytutu Ochrony Przyrody PAN w Krakowie, łatwo nie będzie.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej