Wyniki ich analizy, obejmującej przeszło 40 lat obserwacji 650 lodowców, w których zmagazynowane jest 55 proc. himalajskiego lodu, ukazały się właśnie w piśmie „Science Advances”.

Uczeni wyliczają, że w latach 1975-2000 himalajskie lodowce (obserwowane m.in. przez satelity szpiegowskie systemu HEXAGON) i płynące w Bhutanie, Chinach, Indiach i Nepalu – traciły rocznie ok. 0,22 m wysokości słupa wody. Z kolei w latach 2000-16, kiedy temperatura w Himalajach podniosła się średnio o 1 st. C w porównaniu z poprzednim okresem, chudły już o blisko 0,43 m na rok.

Co oznacza, jak piszą badacze, że obecnie Himalaje tracą lód dwukrotnie szybciej.

I że w 2016 r. w obserwowanych lodowcach było aż o 28 proc. mniej lodu niż w roku 1975.

Ich topnienie to jeden z wyraźnych efektów globalnego ocieplenia.

Jak pisali w lutym w specjalnym raporcie inni naukowcy, jedna trzecia lodowców spływających w liczących sobie w sumie 3,5 tys. km długości Hindukuszu i Himalajach jest już właściwie stracona. Bo nawet jeśli ludzkości uda się do końca tego wieku przyhamować globalne ocieplenie do 1,5 st. C (co jest bardzo niepewne), to i tak się rozpłyną.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej