Niedźwiedzie brunatne wyginęły w Puszczy Białowieskiej pod koniec XIX wieku. Ostatni osobnik został zabity w 1879 roku, dokładnie 140 lat temu. Od tego czasu odwiedzają one puszczę sporadycznie, ale nie osiedliły się w niej na stałe.

Lola nie dała rady

Tuż przed wojną podjęto próbę reintrodukcji niedźwiedzi do Puszczy Białowieskiej, motywowaną ochroną gatunku. Był to pierwszy na świecie program reintrodukcji dużego drapieżnika. Zimą 1937 roku niedźwiedzica Lola urodziła dwa młode w specjalnej klatce umieszczonej w sercu Białowieskiego Parku Narodowego.

Metoda ta, znana jako soft-release, pozwoliła dwóm młodym urodzonym w niewoli na stopniowe samodzielne wyjście na łono natury, przy ograniczonym kontakcie z ludźmi. W tamtym okresie jedynym znanym sposobem reintrodukowania zwierząt było wypuszczanie osobników utrzymywanych w niewoli (obecnie dzikie zwierzęta są chwytane i przenoszone na teren reintrodukcji – to tzw. hard-release).

Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej