To znaczy, nie liczyło się w badaniu, które przeprowadzili uczeni z Wielkiej Brytanii, Szwecji i USA i o którym piszą w tygodniku "Scientific Reports".

W ostatnich latach przy pisaniu o zbawiennym wpływie kontaktów z przyrodą na zdrowie i samopoczucie ludzi wylano morze atramentu. Naukowcy co rusz udowadniają, że zdrowe miasto to miasto zielone. Jeśli w twojej okolicy są parki, lasy, jeziorka, morze czy góry, a nawet pola, a ty z nich korzystasz, to ryzyko, że będziesz cierpiał na choroby układu krwionośnego, otyłość, cukrzycę, astmę, choroby psychiczne, się zmniejsza.

Innymi słowy - jeśli żyjesz zielono, ryzyko, że nowoczesny tryb życia doprowadzi cię do przedwczesnego końca, spada.

Teraz uczeni postanowili sprawdzić, ile dokładnie czasu trzeba spędzić wśród przyrody, żeby odczuć jej zdrowotny wpływ. W tym celu skorzystali ze spisu, któremu w latach 2014-16 poddało się blisko 20 tys. Brytyjczyków płci obojga i w różnym wieku.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej