Nie przepadam za gorącem. Moi przodkowie musieli chyba pochodzić z północy, bo zdecydowanie bardziej odpowiada mi skandynawski klimat niż skwar południa.

Ale od pewnego czasu, jak każdy, muszę się mierzyć z falami upałów. I co gorsza, trzeba się będzie do tego przyzwyczaić, bo, jak twierdzą klimatolodzy, ekstremalne zjawiska pogodowe będą nam towarzyszyć coraz częściej, a fale upałów będą coraz bardziej dokuczliwe, bo coraz dłuższe.

Dwa, trzy dni da się wytrzymać. Dwa tygodnie to już mordęga. I zagrożenie dla zdrowia

Przy takich temperaturach trzeba osłaniać głowę, unikać bezpośredniego słońca i pić dużo wody. Ale jest niebezpieczeństwo, na które zwracamy mniejszą uwagę - udar cieplny spowodowany nie tyle przebywaniem na słońcu, ile w dusznych, przegrzanych pomieszczeniach.

Co piątek piszemy dla Ciebie newsletter o zdrowiu. Zapisz się i "Bądź zdrów!"

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej