Wiktor Kotowski – profesor na Wydziale Biologii Uniwersytetu Warszawskiego, ekolog, współzałożyciel Centrum Ochrony Mokradeł.

Michał Olszewski: Wysychamy?

Dr hab. Wiktor Kotowski: Tak. Dekada po dekadzie spuszczamy wodę z krajobrazu do morza coraz szybciej. A na dodatek wskutek zmian klimatycznych jest cieplej i woda szybciej odparowuje z gleby. Więc odsączamy i wysychamy.

Rozmawiamy po dwóch tygodniach ulew. Przez Warszawę przeszła fala kulminacyjna, ziemia jest nasiąknięta jak gąbka.

– To tak, jak gdyby na podstawie jednego ciepłego dnia twierdzić, że czerwiec jest bardzo gorący. Deszcze przyszły po dwóch miesiącach suszy. Część opadów nie jest w stanie wsiąknąć, bo silnie wysuszona gleba trudno chłonie wodę. To oznacza, że zwiększa się spływ powierzchniowy – czyli woda z intensywnych opadów bardzo szybko trafia do rzek.

To jeszcze nie tragedia.

Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej