Większość z nich przelatuje kilka metrów nad ziemią i robią to tak szybko, że czasami naprawdę trudno im się dokładnie przyjrzeć. Niekiedy robią sobie jednak przerwę. Kiedy jest pochmurnie, przesiadują bezpośrednio na ziemi, często zresztą z zamkniętymi skrzydłami, dlatego można je łatwo przeoczyć - widać je dopiero wtedy, gdy się płoszą i przenoszą w jakieś inne miejsce.

Znacznie bardziej ruchliwe są w czasie słonecznej aury, bo przylatują wtedy do kwiatów, aby zasilić się w energię w postaci pożywnego nektaru. Ale nawet wtedy trudno je podejść i musisz spędzić z nimi trochę czasu, aby się im przypatrzyć czy zrobić zdjęcie.

Jeśli to się uda, łatwo zauważysz, że wiele z nich jest po przejściach, o czym świadczą ich przetarte, często wręcz uszkodzone skrzydła, co jednak w większości przypadków wcale im nie przeszkadza w normalnym funkcjonowaniu.

Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej