Tuż po 23.30 internetowe grupy dyskusyjne skupiające miłośników obserwacji nocnego nieba rozgrzały się do czerwoności. W ciągu kilku minut ukazało się kilkadziesiąt relacji o pojawieniu się na niebie niezwyklej formacji składającej się z kilkudziesięciu punktów, razem tworzących jasną linię.

Nieprecyzyjne relacje i pierwsze niewyraźne zdjęcia robione telefonami wskazywały na to, że nad Polską przeleciała formacja 60 satelitów telekomunikacyjnych Starlink wystrzelonych na orbitę okołoziemską przez firmę Elona Muska SpaceX.

Musk chce stworzyć na orbicie sieć nawet 12 tys. tego typu niewielkich przekaźników będących w stanie zapewnić dostęp do internetu z dowolnego miejsca na Ziemi.

Przed 1 czasu polskiego kosmiczny pociąg znowu zajaśniał na niebie. Znad wschodniego horyzontu - zamiast zwykłego jasnego punktu reprezentującego pojedynczego satelitę - wyłoniła się świetlista linia powoli sunąca w kierunku zenitu. Z każdą chwilą, gdy osiągała coraz większą wysokość, stawała się również mniej ciągła, aż udało się zaobserwować, że w rzeczywistości składa się z kilkudziesięciu satelitów.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej