Takie wyliczenia naukowcy z Holandii przedstawiają w najnowszym wydaniu pisma "PLOS Biology". Stworzone przez nich mapy "defaunacji" świata można by porównać do map pokazujących "deforestację", czyli wylesianie.

Uczeni zajęli się wpływem polowań na populacje tropikalnych gatunków ssaków. Jak piszą, choć ledwie jedna piąta powierzchni wszystkich lasów tropikalnych jest uważana za nienaruszoną ludzką ręką (drwala, budowniczego osiedli czy infrastruktury, a także rolnika), to

sytuacja może być jeszcze gorsza, niż się uważa.

Oprócz utraty siedlisk przez dzikie zwierzęta należy bowiem ciągle brać pod uwagę spustoszenie, jakie w ich populacjach czynią myśliwi.

Badacze przeanalizowali dane pochodzące z blisko 3,3 tys. ocen kurczenia się populacji blisko 4 tys. gatunków ssaków, które zostały zebrane w ostatnich 40 latach. Z ich szacunków wyłania się apokaliptyczny obraz zanikających gatunków zwierząt tropikalnych.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej