Do Polski napływa obecnie powietrze z południa i południowego wschodu. Napędzają je niż atmosferyczny usytuowany nad Europą Zachodnią i wyż nad Europą Wschodnią. Oba wirujące układy (ten niżowy kręci się dookoła swojej osi w stronę przeciwną do wskazówek zegara, a wyżowy - zgodnie z nimi) niczym odkurzacz ściągają nam ciepłe powietrze z niższych szerokości geograficznych.

Razem z nim może napływać do nas pył wywiewany z Sahary.

Poniżej wizualizacja stworzona przez Centrum Prognozowania Pyłu w Barcelonie

Jednak burze pyłowe, które we wtorek unosiły się nad Polską, nie miały pochodzenia saharyjskiego!

Spora różnica ciśnień pomiędzy wspomnianymi układami atmosferycznymi sprowokowała porywisty wiatr. Jego prędkość dochodziła do 70 km/godz. W Tatrach zamknięto kolejkę na Kasprowy Wierch. A ponieważ mamy suszę, wiatr unosił chmury pyłu zalegające na ziemi. Jadąc we wtorek z północy na południe Polski, obserwowałem je przez prawie całą drogę.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej