Prawdziwymi mistrzami w tej dziedzinie są owady należące do rzędu straszyków (Phasmatodea), które do tego stopnia zachwycają nas swym podobieństwem do liści czy gałązek, że są hodowane przez entuzjastów owadów na całym świecie. Sztuka udawania roślin w ich wykonaniu nie ogranicza się jedynie do wyglądu, ale obejmuje też zachowanie.

Jeśli wiatr porusza roślinami, na których siedzą straszyki, te kołyszą się razem z nimi. Gdy zostaną złapane przez drapieżnika i oderwane od ziemi, wówczas prostują swoje nogi, a ich ciało sztywnieje, aby atakujący nie zwietrzył podstępu. Nie zawsze to oczywiście wystarczy, ale niektóre gatunki potrafią sobie radzić nawet wtedy, gdy zostaną zdemaskowane. Jedne wytwarzają drażniącą substancję, którą mogą strzelić w oczy lub usta drapieżnika, inne zaś - swoją hemolimfę (owadzi odpowiednik naszej krwi) albo też zwracają spożyty wcześniej pokarm, by zniechęcić do siebie paskudnym smakiem i zapachem.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej