W Gliwicach nie kryją radości i dumy

- Ten zabieg to ewenement na skalę światową. Niewykluczone, że otwieramy nową epokę w dziejach transplantologii – mówi prof. Krzysztof Składowski, dyrektor Centrum Onkologii w Gliwicach.

PRZECZYTAJ TEŻ: Lekarze z Centrum Onkologii w Gliwicach znów słynni na cały świat. Wykonali przeszczep, jakiego jeszcze nie było (WIDEO)

Zabieg był rzeczywiście niesamowity. By zrozumieć jego złożoność, trzeba poznać historię Tymoteusza. Miał zaledwie 13 miesięcy, kiedy nabrał do buzi granulek ługu sodowego. To tzw. kret, którego używa się do przetykania rur.

Substancja momentalnie rozpuściła tkanki. W kilka sekund podbiegła mama, ale Tymek w ustach miał już tylko pianę z krwią. - Zaniosłam go do łazienki przemyć buzię, ale to prawdopodobnie jeszcze mu zaszkodziło - opowiada.

Martwica objęła nasadę języka, krtań, gardło, tchawicę i przełyk aż do poziomu żołądka. Od tej chwili Tymoteusz nie mógł jeść. Posiłki zastąpiono żywieniem dojelitowym. Oddychał tylko przez rurkę tracheostomijną. Nieraz miał jednak kłopoty z oddychaniem. Nie nauczył się mówić.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej