Chyba każdy w szkole uczył się kolejności planet w Układzie Słonecznym. Pierwszy i najbliższy gwieździe jest Merkury, potem są Wenus, Ziemia, Mars, Jowisz, Saturn, Uran i Neptun (mnie jeszcze uczono, że najdalej jest Pluton, ale on już dzisiaj nie jest uznawany za pełnoprawną planetę, nosi miano planety karłowatej).

Zgodnie z tą listą, a także w powszechnym mniemaniu, najbliżej naszej planety są Wenus i Mars. Ta pierwsza od strony Słońca, a druga - zaraz po przeciwnej stronie.

Tak jak to pokazuje poniższa grafika (kolejność planet i ich względny rozmiar są na rysunku wiernie oddane, ale już skala ich wzajemnych odległości - nie).

Przy tym Wenus bardziej się zbliża do Ziemi, bo gdy obie planety mijają się na swoich orbitach, to dzieli je ok. 40 mln km. A minimalna odległość Ziemi do Marsa w czasie tzw. Wielkich Opozycji wynosi ponad 55 mln km.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej