Start należącej do SpaceX rakiety Falcon 9 - z tej samej platformy, z której w stronę Księżyca ruszały na przełomie lat 60. i 70. statki Apollo - przebiegł wzorcowo. Po kilku minutach lotu, który zaczął się o 8:49 naszego czasu, napędzany dziewięcioma silnikami pierwszy stopień rakiety oddzielił się i rozpoczął lądowanie na barce płynącej u wybrzeży Florydy (wylądował bezpiecznie po blisko 12 min od startu). W tym samym czasie drugi, jednosilnikowy stopień wyniósł Dragona na niską orbitę okołoziemską i również się oddzielił.

Oglądający w internecie start - a było nas przeszło 158 mln - mogli zobaczyć, jak nadmuchany model Ziemi położony na jednym z siedmiu foteli unosi się i zaczyna lewitować w mikrograwitacji.

Dragon był wtedy jednak ciągle kilkaset kilometrów poniżej Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Powinien ją dogonić jutro. A potem koło południa naszego czasu ma do niej automatycznie zacumować.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej