Okazało się, że była to skolopendra paskowana (Scolopendra cingulata), gatunek wija zamieszkującego południową Europę, który może mierzyć nawet 14 cm!

Skolopendry są szybkimi i bardzo groźnymi drapieżnikami, polują na inne stawonogi, a czasami nawet i na drobne kręgowce. Pomaga im w tym silny jad, który służy im również do obrony.

Ich ukąszenia są więc bardzo bolesne i mogą stanowić zagrożenie dla zdrowia, a jeśli ktoś jest uczulony - także życia.

Skąd jednak tak groźne zwierzę znalazło się na warszawskiej Pradze?

Wielu miłośników egzotycznych zwierząt trzyma skolopendry w terrariach, tak jak pająki ptaszniki czy węże. Znakomita większość hodowców podchodzi jednak bardzo poważnie do opieki nad swoimi pupilami i bardzo dba o to, aby żadne z nich nie wydostało się na wolność.

Niestety, może się zdarzyć tak, że zwierzak się wymknie i wiele wskazuje na to, że właśnie z taką ucieczką z terrarium mieliśmy do czynienia w Warszawie.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej