- Jego śmierć może być najsłynniejszym w historii przypadkiem śmierci pozornej, czyli fałszywej diagnozy zgonu - napisała w swoim artykule dr Katherine Hall, lekarka klinicystka i starsza wykładowczyni w Dunedin School of Medicine na Uniwersytecie Otago w Nowej Zelandii. Opublikowała go w najnowszym wydaniu rocznika „The Ancient History Bulletin”.

Według jej hipotezy Aleksandra Wielkiego zabiła rzadka choroba autoimmunologiczna zwana zespołem Guillaina-Barrégo (GBS), którą spowodowało - jak twierdzi badaczka - zakażenie bakterią Campylobacter pylori [choć dziś za potencjalny czynnik etiologiczny GBS uważa się raczej inną bakterię - Campylobacter jejuni, jak słusznie zauważyli czytelnicy w komentarzach do tego tekstu].

Władca wszech czasów

Aleksander urodził się w lipcu 356 roku p.n.e. w Pelli, stolicy starożytnej Macedonii. Rodzice – Filip II z rodu Argeadów i Olimpia, księżniczka Epiru – szczycili się pochodzeniem z rodzin królewskich. Jego nauczycielem był słynny filozof Arystoteles, który uczył go m.in. filozofii, literatury greckiej, teorii polityki i monarchii.

Pozostało 81% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej