To nie żart, ale wniosek publikacji autorstwa naukowców z USA i Wielkiej Brytanii, która ukazała się właśnie w tygodniku "Nature Communications". Jak piszą uczeni, ocieplenie klimatu wpływa na fitoplankton, a ten w dużej mierze odpowiada za kolor wody morskiej.

Ziemia jest "błękitną planetą", ponieważ aż 71 proc. jej powierzchni pokrywa ocean. A ocean pochłania prawie wszystkie długości promieniowania słonecznego (każda z nich odpowiada innej barwie), odbijając i rozpraszając fale elektromagnetyczne, które my widzimy na niebiesko.

Morza jednak nie zawsze są niebieskie (np. Bałtyk jest zielony, a w zasadzie szaroburozielony), ich kolor zależy także od innych czynników - głównie właśnie od obecności fitoplanktonu.

Tym słowem opisuje się przeróżne mikroorganizmy, których wspólną cechą jest to, że dzięki obecności chlorofilu w ich komórkach są zdolne do fotosyntezy. Fitoplankton także pochłania prawie całe promieniowanie słoneczne, ale w trochę innych długościach fal niż woda morska. Uwielbia kolor niebieski, "przenoszony" przez krótkie i energetyczne fale, za to odbija i rozprasza zieleń.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej