Rozmowa z Holgerem Kragiem, dyrektorem Biura ds. Kosmicznych Śmieci ESA

Monika Waluś: Świat już tonie w śmieciach, a będzie jeszcze gorzej, bo produkujemy znacznie więcej odpadów, niż jesteśmy w stanie przetworzyć. Teraz jeszcze zaśmiecamy okolicę Ziemi.

Holger Krag: Pierwszym kosmicznym śmieciem był kawałek rakiety, która wystrzeliła radzieckiego sputnika w 1957 r. Od tego momentu na orbitę wysłano 6,6 tys. satelitów, z czego tylko jedna szósta nadal działa. Kosmiczne śmieci to nic innego jak zużyte człony rakiet czy nieczynne satelity. Największą ich część stanowią fragmenty, które powstały w wyniku kolizji i eksplozji.

Daan Roosegaarde, holenderski artysta, który w ubiegłym roku postawił w krakowskim parku ogromną wieżę pochłaniającą smog, swój najnowszy multimedialny projekt „Space Waste Lab” zapowiada tak: „Musimy zrozumieć, czym są kosmiczne odpady, jak się ich pozbyć i jaki drzemie w nich potencjał. Kosmiczne śmieci są smogiem wszechświata". Czy to adekwatne porównanie?

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej