W misji Apollo 14 astronauci po raz trzeci lądowali na Księżycu. Dowódca Alan Shepard popisywał się wtedy pierwszą partią golfa na powierzchni Srebrnego Globu. Legenda mówi, że uderzył piłeczkę tak, że zniknęła za horyzontem, ale prawda była mniej imponująca - piłeczka przeleciała ledwie 15 metrów.

Oficjalnie miało to na celu badania aerodynamiki lotu piłeczki golfowej w warunkach księżycowych, ale dużo większą wartość dla nauki miały księżycowe skały, które astronauci przywieźli z sobą na Ziemię. W okolicach krateru Cone zebrali w sumie 42,3 kg próbek. Dziwić może to, że większości z nich do dzisiaj nie przebadano.

Tymczasem mogą one kryć wiele niespodzianek, jak wynika z wyników badania opublikowanego pod koniec stycznia w "Earth and Planetary Science Letters". Amerykańscy geolodzy przyjrzeli się dokładnie skale zwanej Big Bertha, którą astronauci znaleźli niedaleko krawędzi krateru Cone. Ma ona masę 9 kg, rozmiar 23 cm i strukturę brekcji, tj. jest złożona z fragmentów innych skał, scementowanych jakimś spoiwem.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej