Ukryte w polskich lasach zimnowojenne magazyny nuklearne armii radzieckiej stają się dzięki najnowszym badaniom nieco mniej tajemnicze. Badania przeprowadzone przez dr. Grzegorza Kiarszysa z Katedry Archeologii Uniwersytetu Szczecińskiego są tak udane, że był w stanie wskazać nawet ścieżki wydeptane przez żołnierskie patrole, a nie tylko lokalizacje poszczególnych instalacji w bazach.

Omawiający je artykuł opublikuje w lutym „Antiquity”, magazyn archeologiczny wydawany przez angielskie Uniwersytety Durham i Cambridge (praca już teraz udostępniona jest bezpłatnie na stronie internetowej pisma).

Kiedy na początku lat 90. ubiegłego wieku okazało się, że w Polsce składowane były głowice jądrowe i bomby atomowe, wielu przeżyło szok. Przez całą zimną wojnę władze zapewniały przecież, że Polska jest wolna od jakiejkolwiek broni jądrowej.

- Mogło to być tajemnicą w Polsce, ale nie dla amerykańskiego wywiadu – mówi dr Kiarszys. – Już w 1972 roku powstał raport CIA mówiący wprost o tych bazach i o ich funkcji. To niespełna dwa lata po rozpoczęciu ich użytkowania przez armię radziecką.

Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej