Wodór jest najbardziej rozpowszechnionym pierwiastkiem we wszechświecie i ma największą właściwą gęstość energii ze wszystkich źródeł poza jądrowymi. Jest niewyczerpalny i nietoksyczny; można go pozyskiwać z różnych źródeł, dowolnie długo przechowywać i stosunkowo łatwo transportować. To wszystko prawda, ale czy wystarczy, by stał się paliwem jutra?

Ściśle rzecz biorąc, wodór nie jest paliwem, lecz nośnikiem energii. Owszem, można go wykorzystywać jako paliwo, ale najpierw trzeba go wytworzyć, bo nie występuje na Ziemi w stanie wolnym.

Metod wytwarzania wodoru jest wiele, a jako surowce do jego produkcji można wykorzystywać m.in. wodę, gaz ziemny, ropę naftową, odpady organiczne czy nawet węgiel.

40 mln ton rocznie

Z wymienionych powyżej metod jedyną naprawdę czystą, obojętną dla środowiska naturalnego jest elektroliza wody, czyli jej rozkład na wodór i tlen za pomocą prądu elektrycznego. Oczywiście, pod warunkiem że prąd pochodzi ze źródeł odnawialnych, takich jak panele fotowoltaiczne, turbiny wiatrowe czy stare dobre elektrownie wodne.

Pozostało 81% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej