Autorami tekstu „od redakcji”, który ukazał się w ostatnim wydaniu jednego z dwóch najważniejszych tygodników naukowych na świecie, są Jonathan Baillie, wiceprezes i główny naukowiec Towarzystwa „National Geographic”, oraz Ya-Ping Zhang z Instytutu Zoologii Chińskiej Akademii Nauk.

Ich zdaniem cel 30 proc. chronionych lądów i oceanu powinien zostać osiągnięty do 2030 r., a 50 proc. do 2050 r.

Z podobnym apelem wystąpił kilka lat temu słynny amerykański socjobiolog Edward Osborne Wilson. W książce „Pół Ziemi: Walka naszej planety o życie” proponował, żebyśmy zamienili w parki narodowe połowę powierzchni lądów i oceanu.

Jak zauważają w „Science” badacze, ich propozycja znacznie wykracza poza cele przyjęte w 2010 r. w Nagoi podczas konferencji stron „Konwencji o różnorodności biologicznej”. Obradujące wtedy państwa postanowiły, że do 2020 r. ochroną zostanie objęte co najmniej 17 proc. lądów i wód śródlądowych oraz 10 proc. powierzchni terenów przybrzeżnych i oceanu.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej