Wojciech Mikołuszko: Napisał do nas czytelnik, prosząc o artykuł poświęcony bąblowicy: „Kochani parazytolodzy i dziennikarze, zamiast siedzieć na d…, może zróbcie coś, by była to wiedza powszechna”. Pani jest parazytologiem, ja dziennikarzem, czy możemy coś zrobić?

Dr Marta Kołodziej-Sobocińska*: Mam nadzieję, że uda nam się zweryfikować krążącą w mediach, dosyć ograniczoną i nie zawsze rzetelną wiedzę o tej chorobie.

To zacznijmy od podstaw: co ją wywołuje?

- Oczywiście tasiemiec. Tyle że w mediach mówi się głównie o jednym gatunku: bąblowcu wielojamowym Echinoccocus multiocularis. Tymczasem bąblowicę może też wywoływać bąblowiec jednojamowy Echinoccocus granulosus. Oba gatunki są dość podobne do siebie i, jak przystało na dorosłe tasiemce, rozwijają się w przewodzie pokarmowym, a dokładniej w jelitach.

To tak jak gatunki ze szkolnych podręczników biologii: tasiemiec uzbrojony i nieuzbrojony.

- Tyle że gatunki, które pan wymienił, dochodzą nawet do kilku metrów długości i składają się z setek członów. Tymczasem dorosła postać bąblowca jest maleńka, osiąga ledwie kilka milimetrów, i składa się jedynie z trzech-pięciu członów. Ciężko ją znaleźć, gdy bada się przewody pokarmowe ich żywicieli ostatecznych.

Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej