Galileusz miał obserwować przedmioty spadające swobodnie z Krzywej Wieży w rodzinnej Pizie, aby dojść do wniosku, że niezależnie od swojej wagi przedmioty spadają w takim samym tempie.

W rzeczywistości trzeba pominąć opór powietrza, żeby ten wniosek był ściśle prawdziwy, bądź doświadczenie wykonać w próżni, jak to zrobił kosmonauta David Scott, uczestnik misji Apollo 15. Stojąc na Księżycu, upuścił jednocześnie z tej samej wysokości piórko i młotek, które w równym czasie dotarły do powierzchni Srebrnego Globu.

Eksperyment w windzie

Uniwersalność swobodnego spadku oznacza, że dwie, różne w zasadzie, masy danego ciała – grawitacyjna i bezwładna - są sobie równe. Dzięki pierwszej, odgrywającej rolę podobną do ładunku w przypadku sił elektrycznych, ciało doświadcza przyciągania grawitacyjnego. Druga zaś masa określa jego inercję. Zgodnie z drugą zasadą dynamiki przyspieszenie pod działaniem siły jest odwrotnie proporcjonalne właśnie do masy bezwładnej.

Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej