Całe zło wzięło się ze śniadania. Konkretnie z tego, że Linus Pauling w wieku 64 lat zmienił nagle ustaloną od lat śniadaniową rutynę i zamiast jak zwykle pić sok wyciskany z pomarańczy, zaczął pić sok pomarańczowy obficie zakrapiany witaminą C. To trochę tak, jakby słodzić coca-colę, zaprawiać wódkę spirytusem albo dodawać śmietany do codziennej szklanki mleka. Ale kto uczonemu zabroni?

Zwłaszcza uczonemu z niekwestionowanym dorobkiem. W wieku zaledwie 30 lat Pauling rozpracował sposób, w jaki atomy łączą się w cząsteczki. Potem zajął się budową białek - jego idee pomogły Watsonowi i Crickowi w odkryciu struktury DNA, a jemu samemu w rozgryzieniu przyczyn anemii sierpowatej. Gdy skończył 53 lata, za wkład w teorię wiązań atomowych został uhonorowany Nagrodą Nobla z chemii. A że był nie tylko uczony, ale również bardzo zaangażowany, niespełna osiem lat później dostał drugiego Nobla - Nagrodę Pokojową, za działalność ograniczającą rozprzestrzenianie broni atomowej.

Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej