W ostatnich latach pojawiły się ostrzeżenia, że Golfsztrom słabnie, co może skutkować jego całkowitym zatrzymaniem i związanym z tym ochłodzeniem w Europie i Ameryce Północnej.

Publikacja, która ukazała się właśnie w „Nature”, zmienia ten obraz. Uczeni przewidują, że będzie na odwrót: spowolnienie systemu prądów morskich krążących w Atlantyku – obserwowane i mające jeszcze trochę potrwać – jeszcze bardziej podgrzeje nam świat.

Jak to możliwe?

Golfsztrom, czyli Prąd Zatokowy, jest częścią skomplikowanej sieci prądów morskich (zwanej po angielsku AMOC – Atlantic Meridional Overturning Circulation), które rozprowadzają energię cieplną w Atlantyku. A ponieważ pokrywająca blisko 71 proc. powierzchni Ziemi woda tworzy tak naprawdę jeden globalny ocean, to, co w nim się dzieje, mocno wpływa również na Ocean Arktyczny, Południowy, Indyjski i Spokojny.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej