W rozszyfrowywaniu dziejów kolonizacji Ameryki coraz większą rolę zaczynają odgrywać genetycy. Badając niewielkie mutacje genetyczne w DNA potomków pierwszych Amerykanów (Indian) żyjących dziś w Kanadzie, USA oraz w państwach Ameryki Środkowej i Południowej, a także te zapisane w antycznym DNA - wyizolowanym ze szczątków ludzi żyjących w Nowym Świecie kilka i kilkanaście tysięcy lat temu - uczeni są w stanie zapisać białe plamy istniejące dotychczas w badaniach archeologicznych, antropologicznych i lingwistycznych.

Co więcej potrafią też skorygować błędy popełniane podczas wcześniejszych prac naukowych.

To dzięki genetykom, którzy śledząc koraliki mutacji genetycznych, po nitce dotarli do kłębka pierwszych migracji z Azji do Ameryki, wiemy dziś, że zanim do Nowego Świata przybyli Europejczycy, kilka-kilkanaścietysięcy lat temu zasiedliły go co najmniej cztery fale migracji azjatyckiej. Dwie z nich dotarły aż do Ameryki Południowej, a dwie - inuickie - zostały na Dalekiej Północy.

Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej