Nazywanie nowo odkrytych gatunków zwierząt po celebrytach nie jest niczym nowym. Często wynika to z faktu, że jakieś zwierzę ma cechę, która ewidentnie przywodzi na myśl jakiegoś znanego człowieka. Z tego właśnie powodu mamy m.in. odkrytą w Kalifornii ćmę Donalda Trumpa (Neopalpa donaldtrumpi) z charakterystycznym blond tupecikiem)

czy muchę Arnolda Schwarzeneggera - Megapropodiphora arnoldi - znalezioną w dorzeczu Amazonki (odkrywcom rzuciły się w oczy niezwykle rozwinięte odnóża owada).

Czasami jednak nadanie nazwy nie jest prostym chwytem marketingowym związanym z jakimś mniej lub bardziej urojonym podobieństwem, lecz wyrazem podziękowania i formą nagrody za realne zaangażowanie w ochronę środowiska.

Tak stało się tym razem. Autorzy odkrycia opisanego na łamach magazynu „ZooKeys” postanowili uhonorować Leonarda DiCaprio, a właściwie założoną przez niego 20 lat temu fundację (Leonardo DiCaprio Foundation - LDF).

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej