Rozmowa z prof. Szymonem Malinowskim*, fizykiem atmosfery

Tomasz Ulanowski: Zaczął pan rozmawiać na Facebooku z wyznawcami chemtrailsów.

Prof. Szymon Malinowski: – Właściwie to oni zaczęli rozmawiać ze mną. Na stronie Instytutu Geofizyki UW zaprosiliśmy wszystkich na dni otwarte. Zachęcaliśmy do obejrzenia przyrządów pomiarowych ustawionych na dachu naszego budynku. Mamy tam m.in. LIDAR, za pomocą którego mierzymy różne cząstki obecne w atmosferze. Zaraz więc znaleźli się ludzie, którzy napisali nam, co powinniśmy nim badać.

Co?

– Substancje wysypywane na polskim niebie przez nieznanych sprawców. Wyznawcy tzw. chemtrailsów wierzą, że smugi kondensacyjne zostawiane przez samoloty to ślady związków chemicznych i pierwiastków, które ktoś w jakimś niecnym celu rozpyla w atmosferze.

Te wpisy zostały szybko zablokowane przez naszego moderatora. Ale ich autorzy znaleźli na Facebooku moje prywatne konto, na którym czasem umieszczam wpisy publiczne. Pretekstem do rozmowy stało się moje zdjęcie smugi kondensacyjnej podświetlonej przez promienie zachodzącego słońca.

Pozostało 82% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej