Tymczasem ta nagroda – ustanowiona przez norweski rząd w 2001 roku i przyznawana przez króla Norwegii – stanowi matematyczny odpowiednik Nagrody Nobla. Jak wiadomo, matematycy z dość niejasnych powodów tej ostatniej nie otrzymują. Otrzymują natomiast niesłychanie prestiżowy, przyznawany co cztery lata Medal Fieldsa, który jednak ma z kolei dwie wady: można go dostać tylko przed ukończeniem 40. roku życia, a towarzysząca mu premia (15 tys. dol.) zgoła nie oszałamia.

Nagroda Abela nie ma ograniczeń wiekowych i jest znacznie wyższa: obecnie wynosi 980 tys. dol. No i jest przyznawana – jak Nobel – co roku.

PRZECZYTAJ TEŻ: Andrew Wiles, który udowodnił słynne twierdzenie Fermata, dostał matematycznego Nobla

W tym roku laureatem Nagrody Abela został 81-letni – urodzony w Kanadzie i tu wyedukowany – Robert Langlands. Prawdę mówiąc, środowisko matematyczne spodziewało się takiego rozstrzygnięcia od lat.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej