Gospodarz programu Neil deGrasse Tyson spytał go, co było przed Wielkim Wybuchem. „Niczego nie było przed Wielkim Wybuchem - zaczął swoim komputerowym głosem prof. Hawking. A potem krótko wyjaśnił, dlaczego tak uważa:

Jak rozumieć słowa Stephena Hawkinga?

Mało kto dziś już wątpi, że kilkanaście miliardów lat temu nastąpiło coś w rodzaju eksplozji - Wielkie Bum (ang. Big Bang), jak to po raz pierwszy prześmiewczo określił w radiowej pogadance BBC pod koniec lat 40. astrofizyk Fred Hoyle. Wtedy jeszcze wielu naukowców wierzyło we wszechświat niezmienny, który jest od zawsze i aż po wieczność będzie taki sam. Bez wybuchowych narodzin i późniejszego dojrzewania.

Musieli oni jednak skapitulować po wykryciu w latach 60. promieniowania tła - cieplnego echa gorącej epoki kosmosu. Wielki Wybuch stracił kpiące brzmienie, stał się kanonem współczesnej kosmologii, a potwierdza go dziś coraz więcej faktów - nie tylko obserwowana ucieczka galaktyk, ale też obfitość wodoru, helu i litu, trzech najlżejszych pierwiastków, które zdążyły się wypichcić w pierwotnej zupie cząstek elementarnych, zanim ta ostygła.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej