Oumuamua ma kształt cygara o długości 400 metrów i szerokości 50 metrów, ciemnoczerwone (rdzawe) zabarwienie, jest gęsta, prawdopodobnie skalista z dużą zawartością metali i małą ilością lodu. Wykonuje obrót wokół własnej osi raz na 7 godz. i 20 minut. Przypomina statek kosmiczny z filmów science fiction. Jej nazwa w języku hawajskim oznacza "pierwszy przybysz". 

"Czegoś podobnego nigdy wcześniej nie widzieliśmy" - informowało trzy tygodnie temu Europejskie Obserwatorium Południowe (ESO).

Odkryto ją w połowie października, jak już minęła Ziemię i zaczęła się oddalać po hiperbolicznej orbicie. Zmierza w przestrzeń międzygwiazdową, celując w jakiś punkt w konstelacji Pegaza. Prawdopodobnie nigdy więcej już do nas nie wróci. 

Nie wykryto żadnych śladów warkocza kometarnego po jej przelocie w pobliżu Słońca, co oznacza, że wszelkie substancje lotne dawno temu się z niej uwolniły. Prawdopodobnie jest to więc bardzo "stary" kawałek materii, który musiał dostatecznie długo podróżować przez Drogę Mleczną, zanim wpadł do Układu Słonecznego. 

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej