Chodzi o maleńkie drobinki, których średnica liczona jest w nanometrach, a więc w miliardowych częściach metra. Są niezwykle groźne, tak jak wszystkie równie drobne brudy, bo przedostają się do krwiobiegu i wędrują po całym organizmie, powodując różne choroby.

Dieslowski szwindel zabija 38 tys. ludzi rocznie.

Szwedzi wykazali, że plastikowe śmieci w skali nano są w stanie nawet pokonać barierę krew - mózg i dostać się do najważniejszego narządu centralnego układu nerwowego.

- Udowodniliśmy to jako pierwsi - chwali się współautor pracy Tommy Cedervall, chemik z Uniwersytetu w Lund. Publikacje na ten temat zamieszcza tygodnik "Scientific Reports".

Wędrówka plastiku po środowisku zaczyna się w fabrykach tworzyw sztucznych na całym świecie. Po plastikowej rewolucji z połowy ub. wieku tworzywa sztuczne szturmem zdobyły świat.

Co roku powstaje przeszło 300 mln ton tworzyw sztucznych. Jak szacują naukowcy, wyprodukowaliśmy ich już tyle, że moglibyśmy zafoliować całą kulę ziemską. A niedługo będziemy mogli owinąć Ziemię plastikiem kilkakrotnie
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej