Kolumbijskie i meksykańskie gangi od lat szmuglują z Meksyku do USA narkotyki. Tony kokainy, heroiny i metamfetaminy zalewają w ten sposób co roku ulice Los Angeles, Chicago i Nowego Jorku.

W drugą stronę przez granicę płynie miliardowa rzeka pieniędzy, którą na tym najzyskowniejszym z nielegalnych interesów zarabiają kartele. Część pieniędzy przechodzi przez banki, firmy, raje podatkowe. Jeden ze strumieni przepływa zaś przez stany Arizona, Kalifornia, Nowy Meksyk i Teksas, gdzie w 22 689 legalnych sklepach, na licznych targach zbrojeniowych i w sklepach internetowych bandyci kupują broń palną, którą kurierzy tysiącami aut osobowych i ciężarówek przewożą potem przez granicę na południe.

Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej