– Najwyższy czas, żebyśmy przestali robić bogów z tych całych prezydentów! – przekonuje na jednym z nagrań zamieszczonych w sieci w ostatnich tygodniach. Po czym przechodzi do konkretów: wzywa Egipcjan, by obalili jednego z najpotężniejszych arabskich dyktatorów, którego bez mrugnięcia okiem nazywa „karłem” i „zakałą”.

Sisi, naprawdę wystarczy!

Człowiek, który na początku września wypowiedział internetową wojnę egipskiemu satrapie Abd al-Fattahowi as-Sisiemu, chwytliwe ma nawet nazwisko.

Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej