- Tu chodzi nie tylko o symbole, ale też o działanie i o dawanie innym przykładu. Uratujemy ludzi – oświadczył w tym tygodniu biskup Bedford-Strohm zaskoczonym dziennikarzom.

Kościół ewangelicki – tak jak i jego katolicki odpowiednik – od lat angażuje się w pomoc humanitarną dla krajów Afryki i Azji, troszczy się o uchodźców, którzy przybyli do Niemiec, udzielając im schronienia i pomagając im przystosować się do życia w Europie. Ale włączenie się tej szanowanej w Niemczech instytucji do akcji ratowania uchodźców tonących na Morzu Śródziemnym, w drodze z Afryki do Europy,  to zupełne novum.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej