Abd ar-Rauf Al-Chawalda i Issam Abdullah mieli podobne plany. Obaj 14 września zamierzali polecieć z Birmingham w Alabamie do Dallas w Teksasie, gdzie mieszkają. Znają się z widzenia, bo obaj są aktywnymi członkami muzułmańskiej społeczności w rodzinnym mieście, dlatego – kiedy zauważyli się na pokładzie samolotu – pomachali do siebie. 

Przesłuchanie było krótkie

Najwyraźniej już wtedy wzbudzili czujność załogi, bo – jak relacjonuje Abdullah cytowany na stronie Dallas Morning News – od razu ogłoszono, że lot jest opóźniony, a kiedy mężczyzna chwilę później skorzystał z toalety, wychodząc, zobaczył stewardesę, która stała tuż pod drzwiami i sprawiała wrażenie, jakby podsłuchiwała.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej