Ogłoszony w środę werdykt sądu daje administracji Donalda Trumpa zielone światło do rozpoczęcia bodaj najdonioślejszej reformy prawa azylowego zrywającej z praktyką, która obowiązywała od dekad.

Do tej pory Stany Zjednoczone pozwalały się ubiegać o ochronę każdemu uciekinierowi niezależnie od tego, jak i skąd dotarł do kraju. Korzystały z tego setki tysięcy osób głównie z trapionych przemocą i biedą krajów Ameryki Środkowej: Gwatemali, Salwadoru i Hondurasu.

W lipcu administracja Trumpa postanowiła jednak, że osoby, które dostały się do USA przez inny kraj, mogą się ubiegać o azyl tylko wtedy, gdy ich wnioski zostały tam odrzucone, lub wtedy, gdy uciekinierzy padli ofiarą handlu ludźmi.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej