Szybkie przyjęcie tzw. ustawy Benna przez wyższą izbę brytyjskiego parlamentu było zaskoczeniem, bo komentatorzy spodziewali się, że zasiadający tam konserwatywni brexiterzy będą próbowali opóźnić uchwalenie prawa. Nic z tego nie wyszło – również tam stronników Johnsona było za mało, żeby coś sensownego zdziałać.

Ustawa trafi teraz do królowej, która musi formalnie ją zatwierdzić, by stała się obowiązującym prawem. Nie ma szans na to, że Elżbieta II projekt zawetuje – żaden z monarchów w Zjednoczonym Królestwie nie odmówił zgody (ang. royal assent) od 1708 r.

Pozostało 87% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej