Brytyjski premier Boris Johnson zapewniał w tym tygodniu Brytyjczyków, że jego twarde stanowisko co do daty brexitu (31 października bez względu na to, czy uda się mu się renegocjować umowę rozwodową z Brukselą) przynosi skutki, bo Unia jest gotowa do rozmów. Johnson publicznie przekonywał o optymizmie po sierpniowych spotkaniach z Angelą Merkel oraz Emmanuelem Macronem, a jego stronnicy celebrowali „30 dni dane przez Merkel” na renegocjacje (pani kanclerz prostowała, że to nadinterpretacja).

Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej