W ciągu dwóch i pół roku urzędowania prezydent nominował blisko jedną czwartą składu sądów apelacyjnych (43 sędziów) i jedną siódmą sądów dystryktowych (99). Wprowadził też Neila Gorsucha i Bretta Kavanaugh do dziewięcioosobowego składu Sądu Najwyższego.


Ok. 70 proc. nowych sędziów to biali mężczyźni, często o konserwatywnych poglądach. Jak na sędziów są młodzi - średnia ich wieku to 47,5 roku, co sprawia, że mogą piastować stanowiska przez długie lata.
Komentatorzy spodziewają się, że kandydatury - zatwierdzane przez zdominowany przez Republikanów Senat - przesuną linię orzecznictwa na prawo.

Pozostało 80% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej