Bracia Koch – pieszczotliwie zwani w USA Kochośmiornicą – dla amerykańskiej lewicy byli tym, czym George Soros dla prawicy w Europie: władcami marionetek, z cienia pachnących drogimi cygarami gabinetów dyrygującymi republikańskimi politykami. Darthem Vaderem i Hannibalem Lecterem prawicy, którzy skutecznie podmywali demokrację, niszczyli środowisko naturalne i odbierali prawa pracownicze.

Prawica z kolei uważała ich za skutecznych biznesmenów stojących na straży wolności gospodarczej i amerykańskiego stylu życia, a przy okazji hojnie wspierających szlachetne cele.

Pozostało 86% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej