Zapewne z powodu obecnej polityki migracyjnej Orbána podziękowania Merkel wypadły nieco bladziej w porównaniu z podobną uroczystością z 2009 r. Wówczas kanclerz Niemiec z nazwy wymieniła partię Fidesz Orbána (wtedy w opozycji) jako ruch polityczny, który przyczynił się do zjednoczenia Europy, i chwaliła go za humanitaryzm.

Dziś takie słowa wobec Orbána jawnie opowiadającego się za zamknięciem granic przed uchodźcami Merkel przez gardło by nie przeszły. Polityka migracyjna dzieli oboje przywódców.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej