W ciągu tygodnia argentyńska waluta straciła jedną czwartą wartości, giełda spadła o 40 proc., ceny żywności wzrosły o 15 proc. Szok pogłębi tylko zapaść gospodarczą Argentyny, której PKB już w 2018 r. skurczył się o 2,5 proc., a w pierwszych pięciu miesiącach tego roku o kolejne 3,1 proc.

Inflacja galopuje w tempie 50 proc. rocznie, a dług wynosi 100 proc. PKB. Jedna trzecia mieszkańców Argentyny żyje poniżej progu biedy.

Inwestorzy zagraniczni, od których zależy gospodarka, wycofują pieniądze w obawie, że w listopadzie do władzy po czterech latach wróci populistyczna prezydent Cristina Kirchner, a wraz z nią dotacje, państwowa kontrola gospodarki, protekcjonizm i korupcja.

Pozostało 83% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej